Gotowanie na ekranie.
5 maj 2008 autor Maciek Rynarzewski
Jest taki kanał telewizyjny, który w przeciwieństwie do wszystkich innych mogę oglądać godzinami. Jest takie zajęcie, które pomaga mi się zrelaksować. Kanał to Kuchnia.TV, a zajęcie to naturalnie gotowanie. Magia na ekranie, smakowity jest cały kineskop i pachnący niczym paella z owocami morza robi się nawet pilot od tv. W ustach ślinka, a w głowie marzenie o rozkoszy podniebienia nasyconej wyrazistymi smakami i soczystymi kolorami potraw. Jednym słowem: Gotowanie na ekranie.

Makłowicz, Nigella, te dwie starsze panie na motorze, Pascal, Para w Kuchni, Gotuj z Kuroniem, Anthony Thompson, Cookabout, Jamie Oliver a ostatnio nawet Martha Stuart i wiele innych… Programy kulinarne. Po prostu fascynujące - lepsze niż TVN24 lepsze niż Ale!Kino, lepsze niż Discovery…
Wielki show pobudzający zmysły. Atrakcyjny smakowo, wizualnie i prawie jakbym mógł to wszystko nawet powąchać. Bo czy uż same nazwy potraw: “Karmelizowany korzeń lotosu” albo “Orzechowe ciastka z syropem klonowym” nie przyprawiają was na skraj szaleństwa z rozkoszy. Kiedy Nigella robi “czekoladowy fondat z malinami”, albo “sorbet brzoskwiniowy z lodami waniliowymi” znajduje się na skraju kulinarnego nieba. Kiedy Makłowicz snujać jakąś wybujałą opowieść przyrządza “Sandacza z czosnkiem” jakiego w Wiedniu jadał cesarz Austro-Węgier, potem zaś delektuje się torcikiem w wiedeńskiej kawiarence, to jest to dla mnie lepsza podróż historyczna niż jakakolwiek książka o czasach cesarza Franciszka Józefa. Kiedy Jamie Oliver [ostatnio chyba najsławniejszy kucharz, a muszę powiedzieć że i mój ulubiony obecnie] przygotowuje z niebywałą nonszalancją proste, ale smakowite dania, to zaraz łapie się za garnki i mam ochotę upichcić “Pieprzowy stek z sarniny z sosem z czerwonego wina i czekolady”.
W programie kulinarnym dostajemy magiczny show, przewyższający wszystko inne. Ze zwyczajnych rzeczy powstaje coś cudownego - coś z niczego. To wręcz zahacza o mistykę!
Uwielbiam To!


[...] Original post by Maciek Rynarzewski [...]
[...] post by Maciek Rynarzewski Posted in Bez kategorii by RSS 2.0 Leave Your [...]
grrr przestań, ja próbuję zamorzyć żołądek
Ano, jest na co popatrzeć, to fakt. Szczególnie jak taki Makłowicz, Kuroń (chyba już go nie pokazują) czy inny Pascal z istną maestią dodaje coraz dziwniejsze składniki, tworząc z tego istnie apetyczne danie.
Ale patrzenie na takie żarełko bez możliwości jego spróbowania czy choćby powąchania to jak przysłowiowe lizanie lizaka przez szybę. Nasuwa się tyle głupie, co i celne, porównanie z oglądaniem pornoli. Niby jest na co popatrzeć, ale tylko popatrzeć. Czy jest sens z tego typu widowisk korzystać?
Jestem estetą, wzrokowcem doceniam sztukę zawartą w takich show kulinarnych. A i jak na mnie działa to inspirująco, aż sie chce zabrać do garów i wówczas ma okazję samemu coś przygotować. Od czasu do czasu.
Może nie będzie to danie idealnie z programu, ale choćby zwykły budyń waniliowy z dżemem truskawkowym i czekoladą. Doznania smakowe genialne!
Wg twojego toku myślenia to TopGear też nie powinno się oglądać ;]
No i nie oglądam :). Właśnie z tego samego, jakże pragmatycznego powodu. Chociaż też przyznaję, jest na co popatrzeć, ale człek popatrzy z 5 minut, naogląda się na te wszystkie cacka, zastanowi się ile to kosztuje i zaczyna go cięzka kurwica brać. Po co mi to?
@haes
(tzn. w moim wypadku to strona Chanel itp, Elle, różne o meblach. No i w księgarniach ^^)
Taa… Ja w takich momentach wystawiam opis na gg: “Szukam sponsora, najlepiej milionera”
@Maciek
Aaaagghh…. Nigella… Cóż, po jej programie ma wenę do gotowania. Boska, a jakże ludzka!
Pascal - słodki chłopak, zabawny, choć z TVNu…
Makłowicz - swojski, a jakze różnorodny. Ciekawie opowiada.
Szkoda, że nie mam czasu oglądać ich… Zawsze albo zła godzina, albo przegapiam…